Artykuł

Image

Handel "pshikami": historia radzieckiego parfyumatika

29.06.2021

Nic nie jest nowy w historii, w tym i próbuje wszystko zautomatyzować i zmniejszyć wydatki na personel. Oto i w 1956 roku wyszła dyrektywa pracowników handlu: "Zapewnić wyposażenie sieci handlowej w nowoczesny sprzęt... rozwijać sieć sklepów bez sprzedawców, a także handel przez automaty".

Magazyn "Ognik", 1956 rok

Na Zachodzie do tej pory przez automaty już można było kupić wszystko - od kilkunastu jaj do ubezpieczenia. W tym i skorzystać z parfyumernym aparatem który pshikal na kupującego kilkoma mililitrami modnych perfum. To było już daleko nie jest nowością - perfumeryjny vending istniał od końca XIX wieku. Przez automat sprzedawali jednorazowe próbki lub "pshiki", a to samo słowo "parfyumatik" pojawiło się dopiero w latach 50-tych, kiedy opracowali nowy progresywny urządzenie o nazwie Perfumatic.

Ewolucja perfum vendinga

W urządzeniach wykorzystano klasyczne zapachy i nowości z tamtych lat – w parfyumatikah Ameryki i Europy można było spotkać słynne na cały świat Shalimar, Mitsouko i Chanel nr 5, a także nieznane u nas, ale popularne tam Sortilege Le Galion, Tweed Lentheric, Intoxication D ' Orsay, English Lavender Yardley, Tabu Dana i inne.
Stawiali takie automaty w hotelach, kinach, na stacjach benzynowych i w supermarketach. Najczęściej są one wisiały w damskiej toalety, tak jak większość parfyumatikov były kobiece, męskie zapachy zaczęły napełniać się znacznie później. Kosztował jeden puf zaledwie 10 centów.

Dunka i amerykanka u parfyumatikov z "Gerlen" i "Chanel".

Dla handlu radzieckiego pierwsze vendingovye systemu nabywali w NRD i USA - to zostały automaty do napojów, lodu i gorących zup. Wkrótce powstało stowarzyszenie "Avtomattorg", która zajmowała się produkcją i montażem radzieckich handlowych urządzeń, wykonanych na zachodnim wzoru z uwzględnieniem krajowych realiów. Wszyscy szli pod oznaczeniem AT, i krajowy perfumeryjny urządzenie nazywało się po prostu AT-4.

On różnił się od stylu zachodnim, i z pewnością "Chanel" tam nie zapravlyali... Perfumy kosztowały drogo, jedno naciśnięcie raspylyalo chmura z 3-5 ml, więc zalewać je w automaty uznali ekstrawagancja. Nasze urządzenia zostały obliczone tylko na wody kolońskie, i najczęściej tam okazywały się "Shipr", "Lot" i "Triple", rzadziej - "Czerwone miasto". I nie ma wyboru - w surowy AT-4 można było zatankować tylko jeden zapach.

Ten stary automat sprzedany na aukcji za 950 tysięcy. (ru.bidspirit.com)

Stawiali opłacony z góry aparaty w salony fryzjerskie, sauny, hotelach, restauracjach i dużych sklepach. Wokół nich była masa żartów, zwłaszcza co do "potrójnego", którym można było odświeżyć się nie tylko na zewnątrz ale i od wewnątrz. Używali ich tylko mężczyźni, jak i swoistym zabytkiem tej aparatów stały się filmy "Królowa stacji benzynowej" i "Kantorów"...
No, nie wiem... Zrobić coś parfyumernoe i zostawić na lodzie kobiet - moim zdaniem pomysł od początku był porażką!

1 z 2
"Królowa stacji benzynowej", 1962 rok

Więc logiczne jest, że perfumy słuchowe u nas nie przyjęły. Oprócz tego, że oni po prostu nie wywoływały duże zainteresowanie - je szybko usunięty z ustroju otlamyvaya atomizer. To pewna, że gdyby były one przeznaczone dla kobiet i tankowany wodami kwiatowymi – żyli by dłużej!
Naprawiali uszkodzone aparaty bardzo niechętnie, a w ogóle nie były przygotowany na to, że wymagają one szczególnej uwagi. Do 80 m w biegu pozostały tylko gazirovochnye i gazet automaty, a nowoczesny vending na eksperymenty z gorących zup i kredki już nie idzie...

I tu kilka lat temu zobaczyłam w jakimś europejskim lotnisku nowoczesny parfyumatik, a teraz przyszli do nas. Wygląda nowocześnie, ale! 100 za puf nudne i nie nowej "dolychegabanny" w przypadku parfsetey z dostępem do asortymentu? Poważnie?..

Legendy: "Czerwone miasto"
Legendy: "Potrójne woda kolońska"

Kontakty

Kolberga Oskara 48/47, 26-266 Katowice
+4957015451145
natalia.czerwinska@sikora.org